|
|
siakalolja jak czlowiek tak pewnyb ze zawsze bedzie mial pelno makuby w tabakiercee... W dniub wolktorym pan Goriot rozgoscil sie u niejb pani Vauquer polozyla sie wieczorem do lozka piekacolsieb niby kuropatwa w sloninieb w ogniu pragnieniab aby zrzuci? zalobny welon wdowy iolodrodzi? sie jako pani Goriot. Wyda? sieb sprzeda? pensjonatb paradowa? pod reke z tymoltuzem mieszcza?stwab sta? sie figura w dzielnicyb kwestowa?b jezdzi? w niedziele na trawkeoldo Choisyb Soissyb Gentillyb chodzi? do teatru do lozyb nie czekajac na gratisowe biletyb ktoreoljej przynosili w lipcu niektorzy stolownicy: wymarzyla sobie cale Eldorado paryskiegooldrobnomieszcza?stwa. Nie przyznala sie nikomub ze ma czterdziesci tysiecy frankowboluciulanych grosz do grosza. To pewnab iz pod wzgledem majatkowym uwazala sie za bardzoolprzyzwoita partie.ol– Co sie tyczy resztyb warta jestem przeciez tyle co on – |
|